Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
17.12.2018
Już po:

XVIII Borowiacki MnO
VI Pomorski Rogaining

Puchar Borów Tucholskich
Puchar Polski Młodzieży TM
Czersk
12-13.05.2018r.

Regulamin Boro XVIII
Protokół końcowy
Nawigacja
· Strona główna
· Facebook
· Forum

· Artykuły
· Borowiacki MnO
· MnO Depniemy
· InO Boruta
· CzKTWiP "Biegaczowaty"
· Mistrzostwa LO
· Traper Roku
· Aleja Sław
· Galeria zdjęć
· Kontakt
STK na Facebooku
Linki
LO Czersk
Puchar Borów Tucholskich
Star Worms
KInO Neptun Gdańsk
Komisja InO przy ZG PTTK
Pomorska Komisja InO
KDH Czarne Stopy
UKS Włóczykij Osiek
Bractwo Czarnej Wody z Osia
Harpagan
Opencaching.pl
gdansktown.pl
Litwo, ojczyzno moja - Marek Sprinter Szpręga - Magiel nr 114
Pomysł wyprawy rowerowej na Litwę krążył w głowach jej organizatorów, szefów Sekcji Turystyki Kwalifikowanej w Czersku, od bardzo dawna. Przecież Litwa leży stosunkowo blisko, jest krajem dość tanim, ale bardzo interesującym. Wreszcie, w 2007 roku, postanowiliśmy: jedziemy na Litwę! Przygotowania poczyniliśmy bardzo szybko, by już w czerwcu móc ruszyć w nieznane. Wiedzieliśmy oczywiście, co chcemy zobaczyć, co zwiedzić, gdzie dotrzeć, lecz to nie zwiedzanie największych atrakcji turystycznych okazało się najlepszym, co nas spotkało.

Wyprawę rozpoczęliśmy w mazurskiej, przygranicznej miejscowości, Berżniki. Już tam spotkała nas miła niespodzianka. Musieliśmy coś zrobić z samochodami, którymi dojechaliśmy na Mazury wraz z naszymi rowerami. Bez trudu udało się nam znaleźć bardzo miłych gospodarzy, którzy udostępnili nam parking na swym podwórzu aż do czasu naszego powrotu.

Droga do Wilna

Plan wyprawy był prosty: jedziemy do Wilna, zwiedzamy i wracamy, oglądając wszystko co ciekawe po drodze. Z tym przeświadczeniem przekroczyliśmy granicę leśnym przejściem granicznym i ruszyliśmy w stronę Druskiennik, rlitewskiegor1; Ciechocinka, bardzo popularnego również wśród polskich kuracjuszy. Pięknie położone nad samym Niemnem, pełne zabytków i miejsc turystycznych, Druskienniki były, obok Wilna, najładniejszym miastem, jakie ujrzałem na Litwie.

Dalsza droga do Wilna zapowiadała się mniej ciekawie, bez znanych i popularnych ośrodków turystycznych, poprzez najbiedniejszą, południową część Litwy. Jak się jednak okazało, było zupełnie inaczej. Już niedaleko Druskiennik trafiliśmy do parku, w którym zgromadzono wszystkie pozostałe po komunizmie pomniki, statuy i rzeźby. Zdjęcie z Leninem - bezcenne.

Im bardziej zbliżaliśmy się do Wilna, tym robiło się ciekawiej. Jeden z noclegów spędziliśmy u gospodarzy, którzy udostępnili nam swoją, pełną siana, stodołę. Poczęstowali nas również tradycyjną litewską potrawą oraz żalgirisem, 75 procentowym miodem litewskim. Jadąc dalej trafialiśmy do miejscowości komunistycznych, pełnych bloków z wielkiej płyty, ponurych i brzydkich, gdzie ze świecą szukać sklepów, restauracji i innych udogodnień. W drodze spotkaliśmy również wielu Polaków żyjących na Litwie od pokoleń, niezapominających jednak o swych korzeniach, przodkach i ojczyźnie. Wielokrotnie witano nas z wielką sympatią, życzliwością i chęcią pomocy. Niestety, mniejszość rosyjska na Litwie pozostawiła po sobie dużo gorsze wrażenie. Nieskorzy do pomocy i nieuprzejmi Rosjanie kontrastowali z życzliwymi Polakami.

Czar litewskiej stolicy

Tak właśnie zmierzaliśmy w stronę Wilna, doświadczając jeszcze wielu przygód po drodze, łamiąc sobie widełki, zrywając linki hamulcowe, lecz także m.in. przejeżdżając przez wszystkie napotkane fontanny oraz zdobywając najwyższy szczyt Litwy. W końcu cel podróży został przez nas osiągnięty. Wilno stanęło przed nami otworem i to dosłownie. Do centrum wjechaliśmy, w pełni nieświadomie, przez Ostrą Bramę, wprowadzając zdziwienie i konsternację wśród rozmodlonych pod nią ludzi. Tak zaczęliśmy swój pobyt w jednym z najładniejszych miast, jakie udało mi się w życiu widzieć. Piękne zabytki, kościoły, Wzgórze Giedymina, kręte uliczki, uniwersytet i masa innych miejsc, a dodatkowo, po raz pierwszy od pobytu w Druskiennikach, ciepły, dobry obiad sprawiły, że dzień spędzony w Wilnie był dla mnie najlepszym dniem całej wyprawy.

Rundy honorowe

Z Wilna ruszyliśmy na północ, lecz nie do Kowna, a jedynie do Europas Centras, czyli geograficznego centrum Starego Kontynentu. Poza cokołem i wielkim marmurowym kołem, oznaczającym centrum, znajduje się tam Park Europy, czyli wielkie muzeum sztuki nowoczesnej pod gołym niebem, gdzie swe instalacje i dzieła prezentują najwybitniejsi twórcy współcześni, z Magdaleną Abakanowicz na czele. Park nie jest jednak nudną galerią dla pasjonatów, lecz świetnym placem zabaw, gdzie można kapitalnie spędzić czas, biegając niczym chomik w kole czy skacząc na wydającej dźwięki i ruchomej podłodze. Świetna zabawa gwarantowana! Europas Centras polecam szczególnie, gdyż jest zdecydowanie mniej skomercjalizowany od innych rspecjalnych punktówr1;, jak Greenwich czy Nordkapp. Świadczyć o tym może również fakt, że w czasie gdy byliśmy przy samym cokole, nie było w ogóle ludzi, więc mogliśmy sobie pozwolić na rundy honorowe wokół samego centrum oraz zażywanie tabaki, posypanej na sam środek Europy.

Właściwie po Centrum został nam już tylko jeden planowany dłuższy przystanek na naszej powrotnej trasie do Polski. Zatrzymaliśmy się w Trokach, dawnej stolicy Litwy, gdzie znajduje się pięknie położony Zamek Książąt Litewskich. Oczywiście po dotarciu na miejsce wykonaliśmy rundy honorowe wokół zamku, by później zająć się zwiedzaniem. Moim zdaniem Troki to najbardziej skomercjalizowane, turystyczne miejsce, jakie widziałem podczas pobytu na Litwie. Nie zmienia to jednak faktu, że zamek, miasteczko i okolica są godne wizyty. Polecam też wydarzenia, które odbywają się na jeziorze, przy zamku. Często rozgrywane są tam różne regaty, zawody czy też mecze w kanu polo, z których jeden akurat udało nam się zobaczyć. W Trokach nie brakuje też miejsc, w których można dobrze się najeść, a także tych, w których można później spalić kalorie, grając np. w rugby kaskiem rowerowym.

Z Troków ruszyliśmy już ku Polsce. Po drodze spotkaliśmy jeszcze wielu wspaniałych ludzi, widzieliśmy wiele pięknych miejsc, zjedliśmy masę litewskich ciastek, chleba z kminkiem i konserw rybnych oraz kręciliśmy jak najlepsze dniówki. Wielokrotnie zaskakiwały nas napotkane po drodze miejsca jak ukryte gdzieś w gąszczu pokrzyw ruiny dworku, kościół zbudowany w późnym gotyku niderlandzkim, stojący w jakiejś małej wioseczce, dworek w którym urodził się Piłsudski czy też limuzyny i kasyna w centrum Olity, jednego z największych miast zachodniej Litwy.

Gdy dotarliśmy już do Berżnik, znów spotkała nas miła niespodzianka ze strony gospodarzy, u których zostawiliśmy samochody. Pani gospodyni poczęstowała nas kompotem (prawdopodobnie porzeczkowym), który smakował wtedy jak żaden inny, najlepiej na świecie. Tak też skończyła się i nasza siedmiodniowa wyprawa do Wilna i z powrotem. Załadowaliśmy rowery na samochody i ruszyliśmy przez Mazury i Warmię do naszego kochanego pomorskiego Czerska.

Jestem pewien, że z poziomu pędzącego samochodu nie udałoby się dostrzec tak wielu, wydawałoby się drobnych, szczegółów, które dodają uroku i smaku przygody całej wyprawie. Rower był, jest i będzie najlepszym środkiem transportu, a rundy honorowe wokół zamku w Trokach i centrum Europy czy wjazd przez Ostrą Bramę pozostaną w pamięci na zawsze. Tego się samochodem nie zrobi. Zdecydowanie polecam Litwę, piękny i intrygujący kraj, lecz jeszcze bardziej polecam podróżowanie rowerem, bo jak śpiewał Lech Janerka, rrower jest wielce OK, rower to jest świat!
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 30
· Najnowszy użytkownik: Atema
Własną Drogą
Scandinavian Summits 2015
Run, Forest, Run
TITICACA 2011
Wygenerowano w sekund: 0.04 166,960 Unikalnych wizyt